poniedziałek, 1 kwietnia 2013

22: I don't remember.

- Cześć Mia. - uśmiechnął się do mnie siadając na łóżku. Czy to znaczy, że pamięta?
  Nie czekając na jego zaproszenie, weszłam dalej do środka i usiadłam na jego łóżku.
- Jak się czujesz? - zapytałam bawiąc się palcami, byłam zdenerwowana.
- Lepiej. - nie muszę mówić, że ta odpowiedź mnie nie zadowoliła, prawda?
- Pamiętasz wszystko, czy chłopaki ci opowiedzieli? - zaczęłam dopytywać.
- Trochę tego, trochę tego. - spuściłam wzrok w dół, to znaczy, że nie pamięta wszystkiego, to znaczy, że może nie pamiętać mnie, jako mnie i moich problemów.
- A co jeżeli chodzi o mnie? - przełknęłam ślinę.
- Masz na myśli czy cię pamiętam? - upewnił się, na co podniosłam głowę do góry i pokręciłam nią w twierdzącym geście. - Nie jestem pewien, ale chyba tak. - czułam jak w gardle narasta mi gula. Justin widząc, moje zdenerwowanie, wyraził mi trochę współczucia, czym nie powiem, byłam zszokowana. - Zapytaj mnie o coś. - poradził.
- Jak się poznaliśmy? - wypaliłam z pierwszym lepszym pytaniem.
- Na dachu szkoły, byłaś straszną jędzą. - zaśmiał się.
- Ej! To nie prawda. - obroniłam się. - To ty zachowywałeś się jak z kijem w dupie. - uśmiechnęłam się. - A jeżeli chodzi o... - zatrzymałam się nie wiedząc jak dobrać odpowiednie słowa.
- Twoje problemy? - przytaknęłam. - Pamiętam. - z jego ust zszedł uśmiech. - A na potwierdzenie dodam, że zabrałem twoje żyletki. - momentalnie spuściłam wzrok. Więc to był on. - I chłopaki opowiedzieli mi o wszystkim, chyba jestem ci winien podziękowanie. - całe szczęście zmienił temat. - Tak więc, jak tylko będę mógł ruszyć się z łóżka odwdzięczę ci się.
- Wystarczy dziękuję. - szepnęłam wiedząc doskonale, że to nie w jego stylu. - Kto ci to zrobił? - zapytałam.
  Mimo iż byłam ciekawa tego, czy pamięta właśnie ten szczegół, to zaraz ugryzłam się w język, a wszystko przez to, że Justin momentalnie zacisnął mocno szczękę.
- Nie pamiętam. - wycedził przez zaciśnięte zęby. - Jedyne co pamiętam to moment, w którym wyszedłem z Grilla i pobudkę tutaj. - syknął wściekły.
 Siedziałam cicho, nie chcąc denerwować go jeszcze bardziej, kłótnia z nim teraz, w takim stanie nie przyniosłaby niczego dobrego.
- Potrzebujesz czegoś? - starałam się zmienić temat.
- A wyglądam na kogoś, kto by czegoś potrzebował? - warknął, co było złym znakiem.
- Przestań. - mruknęłam.
- Co przestań?! - podniósł głos.
- Znowu zaczynasz to robić. Jeżeli coś nie idzie po twojej myśli, wydzierasz się na cały głos, może wrzuć trochę na luz, to co się stało nie jest moją winą. - powiedziałam zirytowana.
- Pani psycholog się kurwa odezwała. - mruknął pod nosem.
- Wiesz co, wrócę później, opanuj się. - przewracając oczami wstałam z jego łóżka.
- Wszystko jedno. - nawet na mnie nie spojrzał.
  Podsumowując: chłopak pamięta większą część, co jest pozytywną rzeczą, ale wkurwiający Justin wrócił, a to cieszy mnie już o wiele mniej.
  Wyszłam z ich domu, po czym zdecydowałam się na długi spacer. Miałam mnóstwo czasu na przemyślenia wszystkiego co miałam na głowie.
  Sprawę z Justin'em odłożyłam na bok, skoro znowu zamierza być dupkiem, to proszę bardzo, ale ja nie chcę tego wysłuchiwać.
  Moim głównym problemem była Janey i to na niej postanowiłam się skupić. Wiedziałam, że zwykłe przepraszam niczego nie załatwi, mimo iż chciałabym, żeby załatwiło. Postanowiłam, że zrobię kolację. Miałam nadzieję, że dzięki niej Jane się ugnie.
  Po drodze do domu zaszłam do sklepu, gdzie kupiłam wszystko to, czego potrzebowałam do zrobienia spaghetti, na które niewątpliwie miałam ochotę. Zresztą, zawsze miałam ochotę na to danie. Dodatkowo wychodziło mi całkiem nieźle, a kucharką byłam gorzej niż marną.
  Kiedy weszłam do domu zegar wskazywał 17, co oznaczało, że mam dwie godziny na wszystkie przygotowania. Nie chcąc tracić czasu wzięłam się do pracy. Najpierw nalałam olej na patelnię, później wrzuciłam mięso i cierpliwie czekałam, aż będzie odpowiednio usmażone. W międzyczasie sprzątnęłam trochę mieszkanie i nakryłam do stołu. Granatowy obrus świetnie komponował się z czerwonymi świeczkami, które umieściłam na środku stołu. Później wstawiłam wodę na makaron, ugotowałam go i w tym samym czasie, kiedy nałożyłam dwie porcje i położyłam talerze na stole, do domu wróciła Jane.
- Wiem, że przegięłam i przepraszam Janey, naprawdę. Jestem ci wdzięczna, że dla mnie zrezygnowałaś ze swojego życia i przeprowadziłaś się tutaj. Nie jesteś moją mamą, ale jesteś dla mnie równie dobra jak ona, myślę, że nie bez powodu byłyście siostrami. - zaczęłam na wstępie. - Zjesz ze mną kolację? - zapytałam uśmiechając się do niej nieśmiało.
  Blondynka przez pewien czas, który ciągnął się dla mnie w nieskończoność, milczała wpatrując się w przygotowane danie. - Jasne, umieram z głodu. - powiedziała w końcu, a ja wypuściłam głośno powietrze.
- Umiesz mnie nastraszyć. - zaśmiałam się. - Siadaj. - wskazałam ręką na krzesło naprzeciwko mnie i sama zajęłam miejsce. - Jak było w pracy? - zapytałam uprzejmie.
 Janey zaczęła opowiadać swój dzień, przez co poczułam się lepiej niż dobrze, wyglądało na to, że po prostu odpuściła, tak jak prosiłam ją o to wczoraj.
- A jak minął twój dzień? - zapytała, kiedy skończyła swoją opowieść.
- Długo i nudno. - uśmiechnęłam się. - W tej szkole nic się nie dzieje. - mruknęłam połykając kolejny kęs przepysznego spaghetti. Powiedzenie, że było dobre, byłoby niedomówieniem.
- Mia?
- Tak? - odwracając wzrok od jedzenia, spojrzałam na Jane.
- Powiesz mi gdzie byłaś? - zapytała z nadzieją w głosie.
  A jednak nie odpuściła... Wzięłam głęboki oddech.
- Przepraszam. - odłożyłam widelec i położyłam ręce na stole. Nie mogłam jej tego powiedzieć.

~Justin
- Jack! - zawołałem tego kretyna, mimo iż był najbardziej irytującym człowiekiem na ziemi, to był także jedyną osobą, która była teraz w domu.
- Co jest? - wszedł do środka z jakąś panienką na widok której przewróciłem oczami, kolejna naiwna idiotka.
- Potrzebuję twojej pomocy. - powiedziałem siadając na łóżku. Zignorowałem spojrzenie chłopaka mówiące 'naprawdę stary? Mam przy sobie najgorętszą laskę z miasta, a ty akurat teraz potrzebujesz mojej pomocy?' i kontynuowałem swoją prośbę, choć nie wiem czy tak to można nazwać, on miał po prostu zrobić to co mówiłem. - Podaj mi z szafy jakieś czyste dresy i koszulkę, a później zawieziesz mnie w jedno miejsce, ok?
- Nie miałeś przypadkiem odpoczywać?
- A czy ja pytałem cię o zdanie? - warknąłem na niego.
  Mimo iż z pewnością nie był z tego zadowolony, to zamknął się i przytaknął mi po czym zrobił to co kazałem.
- Zaraz wrócę. - rzucił wychodząc z blondynką z pokoju.
- Tylko się pośpiesz. - ostrzegłem.
  W czasie, kiedy on jak mniemam przepraszał tą idiotkę, ja przebrałem się i z trudem wstałem z łóżka. Wszystko mnie bolało, ale nie miałem zamiaru dać tego po sobie poznać. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem na dół, a kiedy tam byłem krzyknąłem za tym idiotą. Swoją drogą, nie wiem co powstrzymuje Stepa przed wyrzuceniem jego bezużytecznego tyłka z gangu.
- Gdzie cię podwieźć? - zapytał, kiedy siedzieliśmy już w jego czarnym audi. Podałem mu adres i na tym skończyła się nasza wymiana zdań. Naprawdę nie lubiłem jego towarzystwa.
- Nie możesz jechać szybciej? - ponagliłem go, kiedy po pustej drodze wlókł się 60km/h, jaki debil jeździ tak wolno?
- Nie. - warknął na co przewróciłem oczami.
- Boisz się, co? - zaśmiałem się pod nosem. - Jesteś gorszą cipą niż przypuszczałem. - wyśmiałem go. 
- Wkurwiasz mnie, wiesz? - spuścił wzrok z jezdni. - To ja ci pomagam, więc z łaski swojej miej trochę szacunku, poza tym jesteś nowy w gangu, a rządzisz się, jakbyś to ty był w nim od początku. - jego zmiana taktyki zaskoczyła mnie, nie powiem, że nie.
- Będąc w nim przez dwa miesiące, zrobiłem więcej niż ty od początku. - uśmiechnąłem się do niego zwycięsko, doskonale wiedząc, że mam rację.
- Kiedyś cię zabiję. - mruknął.
- Ojoj, już trzęsę spodniami. - zaśmiałem się w głos, na co Jack już nic nie odpowiedział.
  Po kilku minutach, w końcu byliśmy na miejscu, nie chcąc prosić go o pomoc, po prostu wyszedłem z samochodu i poszedłem przed siebie.
 Zastanawiałem się nad tym, czy by po prostu nie zapukać do drzwi Mii i wejść jak normalny człowiek, ale później zdałem sobie sprawę z tego, że nie chcę robić rozgłosu, nigdy nie chciałem, więc jak to miałem w zwyczaju poszedłem na tyły jej domu.
  Droga do jej pokoju zawsze była wręcz banalna, ale tym razem, moje żebra stanowiły niemałą przeszkodę.
  Czułem ból przeszywający moje ciało za każdym razem, kiedy wspinałem się po tej nieszczęsnej rurze, ale całe szczęście dałem radę i po długiej walce w końcu stałem w sypialni Mii. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i zdałem sobie sprawę, że dziewczyny nie ma w pokoju. Najpierw postanowiłem na nią tutaj poczekać, ale kiedy do moich uszu dobiegła czyjaś rozmowa, zmieniłem swoje plany.
- Powiesz mi gdzie byłaś? - nieznany dotąd mi głos doszedł do moich uszu.
- Przepraszam. - usłyszałem Mię, przez co wyszedłem na korytarz i wytężyłem swój słuch.
***
Tyryrrym! Przybywam z nowym rozdziałem :D. 
Ogółem miałam Was wkręcić w coś, ale poznajcie moją dobroć hahah xd. 
+ Blog ma 15 tysięcy wyświetleń już ponad i do tego 500+ komentarzy. can u hear me screaming?! BOŻE, DZIĘKUJĘ WAM BARDZO, ALE TO BARDZO ZA KAŻDY KOMENTARZ, PRZECZYTANY ROZDZIAŁ I WEJŚCIE I WGL ZA TO, ŻE JESZCZE TUTAJ JESTEŚCIE ;O <3. KOOOCHAM WAS!
+ Możecie zostawić swoje tt z prośbą o informowanie o nowych lub jakikolwiek inny namiar :).
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

27 komentarzy:

  1. OMG, jestem w niebie! ASDFGHJKL, ale chcę więcej! Czuję, że ciotka przyłapie Jusa i Mii... Oj będzie ostro.
    Życzę weny, czekam na następny, całuję Twoja fanka @lovatonne xoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. omg piszesz najlepszy blog jaki tylko czytałam . mam nadzieję że szybko dodasz nowy . ♥ @YoSwaggyBieber

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam twojego bloga <3 jestem ciekawa co bedzie dalej.. czekam na kolejny!
    http://www.and-i-love-him.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. twój blog jest świetny. uwielbiam go . możesz informowac mnie o nowych rozdziałach ? @diamondss_navy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem ciekawa co będzie dalej *_* czekam na kolejny / @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, twój blog jest na prawdę niesamowity i nie wiem o co chodzi do końca ale nominowałam go i nagrodziłam w The Versatile Blog Award . Informacje dotyczącą tego znajdziesz u mnie na blogu w notce zatytuowanej "The Versatile Blog Award " http://forever-indestructible.blogspot.com/ ♥ Czekam na nowy rozdział i pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. JEST BOSKI !! (jak zawsze ) aa czekam na wiecej co sie stanie miedzy Justinem a Mia !! aaaw czekam na next ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. yay. jest świetny jestem ciekawa co Mia powie Jeney.
    Czyżby Justuna ruszyło sumienie i postanowił przeprosić Mię? Jestem ciekawa jak to się wszystko potoczy! : )
    informuj mnie na twitterze @threadofsilence (wróciłam do starej nazwy)

    OdpowiedzUsuń
  9. DOOODAJ DZIŚ KOLEJNY PROSZE <3 UWIELBIAM JAK SIĘ GODZĄ

    OdpowiedzUsuń
  10. jejku. uwielbiam to! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. ahh ten Justin zmienny jak pogoda :D
    @Evelina_F

    OdpowiedzUsuń
  12. "Nie umiem pisać" Moja reakcja : HAHAHAHHAHAHAHA *rok później* HAHAHAH, kłamiesz. Ten blog, ten rozdział ... No kurwa, perfekcja. W sumie właśnie czytałam Dangera i zaczęłam dostrzegać pewne podobieństwo, ale who cares ? Danger to jedno, twoje opowiadanie to drugie. I to, i to jest wyjebane w kosmos.
    + Przez cb mam ochotę na spaghetti, aj hejt ju.
    ++ Nadal jestem twoim fanem naber łan i nadal chcę rozdział. W trybie natychmiastowym :)
    @AlwaysToaster

    OdpowiedzUsuń
  13. Rswafsdjsueuq jejku *.* teraz to się nakręciłam :3 ciekawe co on tam usłyszy ^^ + imf. mnie ;) @olkaa6

    OdpowiedzUsuń
  14. hjsdvjcvhvhxvhjzx, dobrze, że Justin już większość pamięta.
    jejku, on serio do niej poszedł? bjdbsdjbjkdjkb, ale się jaram *.*
    chcę kolejny rozdział! <3
    życzę weny c:

    OdpowiedzUsuń
  15. ale beznadziejny rozdział tak jak to opowiadanie.....



    PRIMA APRILIS XD
    Naprawdę to rozdział cudowny tak jak opowiadanie *_____*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale dupa..
    Kocham Cię!!!
    Boski rozdział. Bardzo mi się podoba i to w jaki sposób przedstawiasz ten świat i bohaterów swojego opowiadania. W taki realistyczny.. Jakbym była Mią, tak się czuję. Twój blog nie jest nudny i moja wyobraźnia już od pierwszego słowa konstruuje obraz w mojej głowie. Dziękuję, że po prostu piszesz to cudo < 3 Zajrzyj do mnie (: http://nothing-like-us-with-jb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. ayyy ! świetny blog :)
    możesz informować ? @Caroline_jb2202 :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham ... to jest boskie !! :D wielbie te opowiadanie . <33 czekam na kolejna czesc :D / Jagoa

    OdpowiedzUsuń
  19. @vaileswagy :)) + super rozdział :d

    OdpowiedzUsuń
  20. on udaje takiego cholernego dupka! a w środku bardzo się o nia martwi i mu zależy (: podoba mi się ten obrót akcji. bo nie wszystko jest kolorowo :) ciekawa jestem po co do niej poszedł i co wydarzy sie w pokoju Mii :) Ps. dodaj notkę dziś. PROSZEEE! <3
    Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
  21. przeczytałam dzisiaj wszystkie rozdziały i wooow, nie ma słowa, żeby określić jak bardzo zakochałam się w tym opowiadaniu :') po prostu pochłonęło mnie do reszty. dodawać szybciutko następny rozdział i jeśli możesz mnie informować ---> @whitegoody :D Dziękuję, że tworzysz takie wspaniałe opowiadanie i publikujesz je. Jesteś wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń
  22. genialny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! uwielbiam twojego bloga <3 SZYBKO DODAWAJ NASTĘPNY!

    OdpowiedzUsuń
  23. informuj mnie : @darlinbiebrauhl :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś nominowana do The Versatile Blog przez I And My Star!
    http://lovewinsintheend-fictionstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. musiałaś skończyć właśnie w takim momencie? no kurde! :D teraz umieram, bo chcę już kolejny rozdział i dowiedzieć się co powie i jak pójdzie z justinem. a rozdział świetny. szkoda, że justin często jest prawdziwym dupkiem, to smutne :( dawaj nastepny! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny, nie marnuję czasu i biorę się za 23
    Buziaki
    Candice xoxo

    OdpowiedzUsuń