środa, 13 lutego 2013

02: I'm gonna kill him.

  Reszta dnia minęła w podobnej atmosferze, co poprzednie kilka godzin z tym, że moje myśli nie chodziły już wokół ludzi, którzy obgadywali mnie, lecz stanęły na chłopaku, którego spotkałam na dachu.
 Kiedy jeszcze rozmawiałam z innymi (co było naprawdę dawno temu) czasami natchnęliśmy przypadkowo na jego temat. Z tego co pamiętałam nazywał się Justin, ale nic więcej nie mogłam sobie przypomnieć. Zresztą, nigdy nie byłam największą plotkarą w szkole, więc skojarzenie jego z jakąkolwiek rozmową, czy sytuacją było trudne, niemalże niemożliwe.
  Mimo że on nie zachował się jak gentlemen, to ja wcale nie byłam lepsza, bo zachowałam się jak wredna szmata, za którą się nie uważałam. Po prostu jego zachowanie mnie zdenerwowało, co wywołało takie skutki, a nie inne. Niemniej jednak nie mogłam pominąć faktu, że był on pierwszą osobą (z wyjątkiem Janey), która od tygodnia zamieniła ze mną chociażby słowo. Nie mogłam odpuścić samej sobie tego co zrobiłam, wiedziałam, że muszę go przeprosić, niezależnie od tego jak mnie potraktuje.
  W ciągu kolejnych kilku dni szukałam go wielokrotnie wokół tłumu i nawet częściej chodziłam na dach szkoły, ale niestety. Rozczarowanie przychodziło za każdym razem. Zastanawiałam się co może się z nim dziać, ale czy to w ogóle była moja sprawa? Nazwiecie mnie głupią, ale chciałam po prostu być chociaż z jedną osobą w normalnych relacjach.
  Minęło już kilka dni od mojego pierwszego pojawienia się w szkole po tygodniowej przerwie i można powiedzieć, że wszystko zaczynało wracać do normalności. Ludzie powoli zaczynali ignorować moją osobę, za co byłam naprawdę wdzięczna. Co prawda byli jeszcze tacy, którzy nie dawali za wygraną i dawali mi przypomnieć o tym co się wydarzyło, ale z dnia na dzień ta grupka osób malała.
  W czwartek po historii, jak zwykle udałam się na samotny lunch w towarzystwie mojej mp3. Wchodząc na dach, nawet nie spodziewałam się tam kogoś znaleźć, ale ku mojemu zaskoczeniu, w tym samym miejscu, które oglądałam pierwsze, za każdym razem kiedy tutaj przychodziłam, siedział on. Jak zawsze sam.
  Nie wiedziałam jak powinnam się zachować, więc po prostu wybrałam najprostsze wyjście, jakie przychodziło mi do głowy. Usiadłam naprzeciwko niego, tam gdzie zawsze. Zbierałam się z dobre kilka minut, żeby wydobyć z siebie jakiekolwiek słowo, ale kompletnie nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać. Szczerze mówiąc, poza swoim ojcem, nie przepraszałam nikogo innego.
- Justin? - powiedziałam niechętnie, mając nadzieję, że chłopak usłyszy mnie za pierwszym razem, co oczywiście się nie wydarzyło, bo los uwielbiał robić ze mnie ofermę. Przełknęłam gulę w moim gardle i odezwałam się ponownie, tym razem głośniej. - Justin?
  Chłopak podniósł głowę w zdziwieniu. Rozejrzał się wokół siebie jak kompletny idiota, na co miałam ochotę przewrócić oczami, ale to w końcu przeprosiny..
- Tak do ciebie mówiłam. - mój wzrok krążył wszędzie wokoło tylko, żeby uniknąć jego spojrzenia.
- Czego? - milutki jak zawsze, prawda?
- Słuchaj, wiem, że ostatnim razem zachowałam się zdecydowanie niezbyt miło, mimo że jako jedyna osoba w tej jakże uroczej szkole. - ironia wręcz sama wychodziła z moich ust. - raczyłeś się do mnie odezwać. Także przepraszam za swoje zachowanie. - dodałam kończąc swoje przemówienie, mogąc spokojnie wziąć głęboki, oczyszczający oddech, miałam to w końcu za sobą.
  Spodziewałam się jakiegoś nie ma sprawy, wszystko jest okej ale zamiast tego, Justin roześmiał się w głos, powodując, że momentalnie moja twarz płonęła ze złości.
- Ojojoj. Jakie to słodkie, nie sądzisz? - z jego twarzy nie schodził uśmiech.
- Chciałam tylko przeprosić, co zrobiłam, teraz ignoruj mnie dalej. - ponagliłam go.
- Nie, chętnie porozmawiam z tobą, kiedy w końcu nie zachowujesz się jak szmata. - to słowo, za każdym razem wywoływało u mnie takie same zdenerwowanie.
- Och, może pan z kijem w dupie, mógłby być milszy? - zapytałam w odwecie i teraz to ja byłam tą, która się zwycięsko uśmiechała.
  Przewrócił na mnie oczami, po czym dodał – Widzę, że jednak wciąż jesteś tą samą szmatą co wcześniej.
- Podobnie jak ty tym samym palantem. - moja szczęka mocno się zacisnęła.
- Powiedz tak do mnie jeszcze raz, a nie ręczę za siebie. - warknął, przez co na moim ciele pojawiły się ciarki.
- Będę mówiła, jak tylko będę chciała. - czułam jakby nasilający się we mnie gniew zaraz miał eksplodować.
- Zobaczymy. - powiedział z tym uśmieszkiem, przez który miałam ochotę zwymiotować i zniknął za drzwiami.
  Gniew, który we mnie spowodował wcale nie chciał tak prędko mnie opuścić, musiałam wziąć kilkadziesiąt głębokich oddechów zanim wzięłam się w garść. Daj spokój Mia, to tylko jakiś kretyn, który chce cię wyprowadzić z równowagi. Powtarzałam sobie w myślach.
  Wzięłam kanapkę z moim ulubionym masłem orzechowym, po czym zaczęłam się nią zajadać, starając się zapomnieć o całej tej żenującej sytuacji.
  Kończąc posiłek wstałam z pozycji siedzącej i zaczęłam zbierać swoje rzeczy, kiedy niespodziewanie usłyszałam głos syren strażackich. Zaskoczona podniosłam głowę do góry, widząc, że do szkoły przyjechały dwa radiowozy straży pożarnej, karetka, a nawet policja. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to pożar, więc tylko przyśpieszyłam swoje ruchy i szybko podbiegłam do drzwi.
  Próbowałam je otworzyć, ale za żadne skarby świata nie mogłam, pojęcia nie miałam co się z nimi stało. Mimo że ciągnęłam z całej siły, to wciąż nie mogłam sobie z nimi poradzić.
- Mia Anderson, jesteśmy tutaj, żeby ci pomóc, wiemy, że ostatnio przeszłaś przez straszny okres w twoim życiu, ale zrozum, są inne rozwiązania niżeli śmierć. Chcemy ci tylko pomóc. - usłyszałam głos wydobywany z megafonu.
  Nie wierząc własnym uszom, podeszłam bliżej barierki i spojrzałam w dół. Na dole roiło się od ludzi, którzy wpatrywali się w górę. O co tutaj kurwa chodzi?
- Mia zejdź do nas, powiedz nam, że wszystko z tobą w porządku. - męski głos nie dawał za wygraną, a ja wciąż wpatrywałam się w całe przedstawienie przede mną, wciąż nie mogąc zrozumieć czemu to wszystko się dzieje.
  Poczułam wibracje mojego telefonu i momentalnie wyjęłam go z kieszeni, spoglądając na wyświetlacz, zobaczyłam jedną nieodebraną wiadomość. Przesunęłam palcem po ekranie i otworzyłam nowego sms'a.
Od: nieznany.
Treść: A może zaczniemy mówić na ciebie skoczek?
  I nagle koło w mojej głowie się zatoczyło. Nie, ten dupek by tego nie zrobił. Wmawiałam sobie. Rozejrzałam się szybko po tłumie na dole i dostrzegłam chłopaka samotnie stojącego przy drzewie, który z wielkim uśmiechem na ustach machał w moją stronę.
  Ten palant naprawdę to zrobił!
  Zamierzam go zabić, jak tylko uda mi się stąd zejść.

***
Jeśli mogę być szczera - jaram się tym rozdziałem jak nie wiem co gfbdufhlsdjsdflsdhflsjf *.* 
 Chyba jeden z lepszych jakie kiedykolwiek udało mi się napisać *______*. 
Mam nadzieję, że wam także przypadł do gustu ;3. 
Jak zwykle, możecie zostawić swoje twittery, lub jakikolwiek inny namiar, a będę was informować o kolejnych rozdziałach. Przypominam, że trójka pojawi się w sobotę :)x.
+ 40 dni do koncertu! ;D.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

18 komentarzy:

  1. mofingieormddiefoeng *.* ŚWIETNE! Jestem max ciekawa jak Mia odegra się na Justinie, bo raczej płazem mu tego nie puści. Ogólnie to opoiwadanie mi się strasznie spodobało i 100% będę z tobą do końca! ~@justsejswaggie

    OdpowiedzUsuń
  2. opowiadanie jest genialne, na prawdę się wciągnęłam a ty piszesz rewelacyjnie :)) i wgl misajmisajsda *-* czekam z niecierpliwością na następny :)) - @PoliiOfficial xx

    OdpowiedzUsuń
  3. ojeeeejjjkuuu jaki on jest genialny *.* NA początku nie pomyślałam że o to by chodziło, Mam nadzieje że szybko dodasz nowy<3 //@Patoskaa

    OdpowiedzUsuń
  4. jeju *.* pięknie się zapowiada ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Serio, następny w sobote? No trudno... Nie moge się doczekać do będzie daleej :D No i oczywiście genialny rozdział ;) @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  6. ale ją wrobił, jeju hahaha biedna Mia, ale za to Justin jaką satysfakcję czuję... @MalikDrug

    OdpowiedzUsuń
  7. NIE UMIESZ PISAĆ ? WYJDŹ Z TYM SWOIM OPOWIADANIEM.
    To jest zajebiste ! :D
    Boże, Justin, chamie, jak mogłeś xd Już się nie mogę doczekać, aż dowiemy się jak Mia się odegra. Bo nie wygląda mi na postać, która zostawi sprawy samym sobie :)
    + CHCĘ SOBOTĘ BEEEEJBS. CHCĘ ROZDZIAŁ *-*
    ++ LOFF YA ♥
    +++ YEEEAH, 40 DNI *__________*
    @AlwaysToaster

    OdpowiedzUsuń
  8. NO WIESZ TYY COOOO. AŻ NIE POTRAFIĘ ZŁOŻYŁ KONSTRUKTYWNEGO KOMENTARZA, AGDHAGJA *w* poza tym mój komputer za głośno chodzi i mnie wkurza ._.
    CHCĘ. DALEJ. TERAZ. JUŻ. PROSZĘ. ŁADNIE. PIĘKNIE. ŚLICZNIE.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! Zaskoczyłaś mnie końcówką! Ale to było miłe zaskoczenie. :) Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Czuję, że będzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. asdfghjkkl ZAJEBISTE! Tylko błagam nie rób nic jej XD
    Życzę weny, całuję @monotonne xoxoxoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. ŚWIETNE *_____________* PROSZĘ NAPISZ DO MNIE JAK BĘDĄ NOWE ROZDZIAŁY :D @Gdzie_ty_tam_ja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. świetne naprawdę super choć nie umiem wyobrazić sobie Justina w tej roli ale to nie zmienia faktu że opowiadanie jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś, tak natknęłam się na twoje opowiadanie, i cóż muszę, powiedzieć, że jest zajebiste.. Strasznie mi przypadło do gustu, i jeśli byś mogła informuj mnie o kolejnych rozdziałam na tt. Jeśli to nie problem oczywiście
    @nastiily

    OdpowiedzUsuń
  14. A kuźwa jakie zajebiste :D Już czuję jakie relacje będa pomiędzy nimi ohohohoho <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta ostatnia akcja - boska ;3 Powiem ci, że na początku nie załapałam, ale może dlatego, że na chwilę wyłączyłam. Powiem ci, że strasznie, ale to strasznie mi się podoba, ale niestety jutro mam sprawdzian i wypadałoby się wyspać. No nic, to ja niedługo powrócę (mam nadzieję, że się nie pogniewasz ;3) Tu jest mój TT: @miss_candice6, jakbyś mogła to mnie informuj ;3
    Buziaki,
    Candice xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. O MÓJ BOŻE! Co dalej? :O BIEGNĘ CZYTAĆ DALEJ KOCHANA :O
    PS.: To jest boskie xD

    OdpowiedzUsuń