niedziela, 16 lutego 2014

62: I decided to fight with my demons.

PRZECZYTAJ KOŃCOWĄ NOTKĘ PROSZĘ ;-)


  Staliśmy w ciszy, kiedy Justin przyglądał się ciemnoskóremu mężczyźnie przed nami. Nie wypowiedział nawet słowa, przez co zaczęłam naprawdę zachodzić w głowę, kim może być ten człowiek. Wpatrywałam się w brązowookiego przez dłuższą chwilę, a kiedy zrozumiałam, że ten nie zamierza się odezwać pierwszy, zrobiłam to ja.
- Justin kto to? - zapytałam delikatnie chwytając jego dłoń odrobinę mocniej.
  Ten odwrócił swoją głowę, tak, że teraz wpatrywał się we mnie, widziałam w jego oczach ból, zawód może i nawet łzy, widziałam, że miał dosyć dzisiejszego dnia tak samo jak zresztą i ja.
- To Dean. Mój przyjaciel z dzieciństwa. - odpowiedział wciągając głośniej powietrze. - Zadzwońcie po Christian'a, niech go opatrzy, a później się nim zajmiemy, dobra? - zapytał w stronę Jake'a i Niny. 
- Mamy nic z nim nie robić? - upewniła się moja dzisiejsza wybawicielka, której swoją drogą powinnam później podziękować. 
- Tak. - skomentował krótko Justin. - Jake zostaniesz tutaj z Niną, a my pojedziemy do szpitala, dobrze? - zapytał spokojnie swojego towarzysza, jednak na samo słowo szpital moje serce zaczęło bić trzy razy szybciej. 
- Szpitala?! - powiedziałam głośniej niżeli w zasadzie chciałam. - Justin coś z tobą nie tak? Coś cię boli? - zaczęłam szybko zadawać mu pytania. Widziałam, że nie jest w najlepszej formie, ale nie uważałam, żeby potrzebował pomocy specjalistów, jego rany dało się wyleczyć tutaj, w domu. 
- Mia. - szepnął łamiącym się głosem. 
- Justin co się dzieje? - zapytałam oszołomiona. 
- Vinny. - zaczął zamykając oczy. 
- Vinny co? Justin! - szarpnęłam nim, kiedy stał wpatrując się we mnie z łzami w oczach nie mówiąc nic. 
- Został postrzelony. - odpowiedział, a razem z tymi słowami z jego oczu wypłynęły słone łzy.
  Stałam wpatrując się w niego w osłupieniu, nie wiedząc co powiedzieć, co gorsza nie rozumiejąc co się dzieje. Vinny jest w szpitalu? Jak to?
  Momentalnie zaczęłam szybciej oddychać.
- Nie mówisz poważnie. - szepnęłam na granicy łez.
  W zamian usłyszałam jedynie głośniejszy szloch, przez co sama wpadłam w niepohamowany płacz.
  Vinny jest tym, dzięki któremu jestem teraz tutaj z osobą którą kocham nad życie, to on pozwolił mi zrozumieć, że nie warto uciekać, że powinnam być z Justin'em i tym samym poszłam za jego radą. Podczas kiedy ja cieszyłam się z każdej chwili spędzonej z nastolatkiem stojącym obok mnie, on mógł umierać na sali operacyjnej.
- O mój boże. - powiedziałam chowając twarz w dłonie.
  Poczułam zaciskające się wokół mojego ciała ramiona brązowookiego przez co przytuliłam się do niego jeszcze mocniej, a z moich oczu nie przestały sączyć się słone łzy. Nie mogłam w to uwierzyć, wiedziałam, że jadą jedynie na jakąś misję, nie wiedziałam, że będzie ona tak bardzo niebezpieczna, myślałam, że wrócą z niej wszyscy cali i zdrowi. No właśnie wszyscy.
- Gdzie reszta chłopaków? - zapytałam odsuwając się od niego na niewielką odległość. 
- Spokojnie, są w szpitalu z Vinny'm, cali i zdrowi. - odpowiedział na moje pytanie, myślę, że doskonale wiedział co chodziło w tym momencie po mojej głowie. 
- Musimy do nich jak najszybciej jechać. - oznajmiłam i ścierając z twarzy łzy ruszyłam w kierunku wyjścia. Jednak zanim znalazłam się na dole po drodze wstąpiłam do sypialni Justin'a skąd wzięłam kilka kompletów czystych ubrań. 
- Po co ci moje ubrania? - zapytał zdezorientowany stojąc przy wejściu do pokoju. 
- Spójrz na siebie. - odpowiedziałam mu. - Założę się, że chłopaki wyglądają podobnie, a nie chcecie być wyrzuceni ze szpitala, znając i ciebie i ich nie sądzę też żebyście chcieli opuszczać progi szpitala. 
- Och no tak. - Justin przytaknął mi, a następnie pomógł otworzyć torbę, do której razem włożyliśmy kilka ciuchów. - Załóż to, na dworze jest chłodno. - chłopak podał mi jedną ze swoich bluz. 
- Pośpieszmy się. - powiedziałam chwytając ją od niego i w mgnieniu oka znajdując się przy wyjściu z domu. 
- Zadzwońcie jeżeli będziecie coś wiedzieć! - usłyszałam za plecami głos Jake'a, a następnie przytaknięcie Justin'a.
  Następnie szybko znaleźliśmy się przy jednym z czarnych samochodów stojących w garażu, a ja cierpliwie czekałam, aż Justin otworzy samochód. Zamiast tego jednak zauważyłam jak podchodzi do drzwi pasażera.
- Wiem, że pewnie jesteś w takim samym szoku jak ja, może nawet jeszcze gorszym, ale nie dam rady prowadzić, ledwo co ruszam ręką, mogłabyś pokierować? - zapytał prawie wręczając mi kluczyki.
  Na jego prośbę momentalnie otworzyłam szerzej oczy. Nie prowadziłam samochodu od... Od czasu... Wypadku.

Próbowałam zniechęcić go, ale nie odnosiło to zamierzonych skutków, więc czemu nie? Może to jest odpowiedni czas na polepszenie moich stosunków z ojcem? Starałam się wygłupiać razem z nim, oczywiście w miarę możliwości, w końcu prowadziłam samochód.

- Mia?
- Mia, uważaj! - przerażony głos mojego ojca od razu sprowadził mnie na ziemię.
  Przed moimi oczami pojawiła się ciężarówka, ogromna ciężarówka, która jechała wprost na nas. Zanim jednak zdążyłam cokolwiek zrobić, straciłam przytomność.

- Mia! - poczułam zaciskające się dłonie na moim ramieniu. - Kochanie wszystko w porządku? - usłyszałam zaniepokojony głos Justin'a.
  Zanim miałam okazję cokolwiek mu odpowiedzieć z moich ust wydobył się przerażający szloch, wydarzenia z tamtej nocy wciąż były nadzwyczaj realistyczne. Wtuliłam się mocniej w swojego chłopaka, który bez wątpienia nie wiedział co się dzieje. Poczułam jego dłoń, która w uspokajającym geście poruszała się wzdłuż moich pleców i słyszałam jego ciche słowa już dobrze, skarbie. Wszystko będzie dobrze, nie martw się.
  Kiedy odrobinę się uspokoiłam Justin odsunął się ode mnie i poprawił spadające na moją twarz włosy.
- Lepiej? - zapytał troskliwym tonem, naprawdę nie wiem skąd znalazł się u niego ten spokój. - Nie chcesz prowadzić? - Jak powinnam mu o tym powiedzieć? - Możemy wziąć taksówkę, czy cokolwiek. - powiedział szukając w spodniach swojego telefonu. - Kurwa. - usłyszałam po chwili ciche przekleństwo wychodzące z jego ust. 
- Chodzi o to. - zaczęłam spokojnie, widziałam jak jego wzrok powoli spoczywa na mnie. - Nie prowadziłam od bardzo dawna. - powiedziałam wpatrując się w swoje buty. Powiedz to szybko. - Od czasu wypadku z moim ojcem. - dodałam po chwili ciszy, po czym spojrzałam na niego.
  Widziałam jak bardzo nie spodziewał się takiej odpowiedzi, przecież od wypadku minęło naprawdę mnóstwo czasu. 
- Przepraszam. - powiedział zaskoczony. - Nie wiedziałem. - odparł zdezorientowany. - W porządku możemy zamówić taksówkę. - zaczął mówić chaotycznie próbując sprawić, że ta sytuacja będzie mniej niezręczna.
- Nie. - odpowiedziałam. - Mogę prowadzić. - sama byłam zaskoczona słysząc słowa wypowiedziane przeze mnie. - Zdecydowałam się walczyć ze swoimi demonami, a to jeden z nich. - wyjaśniłam chyba bardziej sobie. - Jeżeli będziesz przy mnie, myślę że mogę spróbować. - oznajmiłam.
  Spodziewałam się jakiejś reakcji ze strony chłopaka stojącego przede mną, najszybciej było mi wyobrazić sobie jego wykręcanie się, wzięcie taksówki czy po prostu poproszenie o podwózkę Niny bądź Jake'a, ale zamiast tego Justin pochylił się nade mną, zdrową ręką przytrzymał mój policzek, a następnie zatopił swoje wargi w moich. Byłam tym kompletnie zaskoczona, co bez wątpienia mógł wyczuć, jednak czując, że nie zamierza przestać oddałam mu pocałunek, zakładając dłonie na jego szyje i przysuwając się do niego jeszcze bliżej. On natomiast szybko przygwoździł mnie do drzwi samochodu i nie przestając całować napierał na mnie coraz to mocniej. Pociągnęłam mocniej jego końcówki włosów, tym samym otwierając szerzej usta przez co jego język momentalnie znalazł się obok mojego i wspólnie tańczyły one swój taniec radości i poznawania się po raz kolejny, od początku.
  Kiedy w końcu odsunął się ode mnie, złączył nasze czoła i głęboko oddychając wypowiedział na głos dwa słowa, dzięki którym uśmiechnęłam się do siebie.
- Jesteś cudowna. - spoglądałam na niego szybko oddychając, po czym uśmiechnęłam się do niego. - Kocham cię. - dodał i z tym akcentem złapał moją dłoń i zaprowadził przed drzwi kierowcy, które następnie otworzył.
  Bez słowa weszłam do środka, a uśmiech z mojej twarzy momentalnie zszedł, zamiast tego zaczęłam się denerwować, moje dłonie momentalnie zrobiły się mokre i mogłam przysiąc, że byłam teraz blada jak trup.
- Jeżeli nie czujesz się na siłach.. - zaczął Justin, ale szybko mu przerwałam. 
- Jest okej.  
- Pamiętaj, że jestem tutaj i nie pozwolę, żeby coś nam się stało. - kiwnęłam głową na znak, że rozumiem. - Pamiętasz jak zapalić samochód czy mam ci pomóc? - na jego słowa zaśmiałam się. 
- Oczywiście, że pamiętam. - zdziwiłam się na swoje poczucie humoru. - Mogę mieć jedynie problem ze zmianą biegów. - powiedziałam zdecydowanie poważniej. 
- Pomogę ci. - oznajmił i szybko pocałował moją dłoń.
  Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i przekręciłam kluczyk w stacyjce, a następnie powoli dodawałam gazu. Usłyszałam ryk silnika, który odrobinę mnie wystraszył przez co auto ponownie zgasło.
- Jeszcze raz, świetnie ci idzie. - Justin próbował dodać mi otuchy, co faktycznie się stało.
  Powtórzyłam swoją czynność i zanim się obejrzałam wyjechałam z garażu, a następnie kierowałam się wzdłuż jezdni do szpitala. Może nie jechałam z przerażającą prędkością, bowiem byłam maksymalnie zestresowana, a zarazem skupiona na drodze, ale nie miałam zamiaru przyśpieszyć. Myślę, że chłopak siedzący obok mnie doskonale wiedział, że nie powinien się odzywać i tak też zrobił. Chociaż moja wolna jazda na pewno mu nie odpowiadała, to nie odezwał się ani słowem aż do zatrzymania się dużego, czarnego suv'a, którym jechaliśmy, na parkingu szpitala. Wyłączyłam silnik i z tym akcentem wypuściłam trzymane w płucach powietrze. Spojrzałam na Justin'a, który wpatrywał się we mnie uważnie. 
- Było aż tak źle? - zapytałam niepewnie
- Jestem z ciebie cholernie dumny. - odpowiedział z uśmiechem, a następnie musnął moje czoło swoimi ustami. - Chodźmy znaleźć Vinny'ego.

***
hejka! :). 
Przybywam do was z nowym, 62 już, rozdziałem, mam nadzieję, że mimo iż nie ma tutaj zbyt dużo akcji, to nie zanudziliście się x. 
Muszę przyznać, mieliście nosa co do Dean'a, gratuluję, jestem z Was dumna! haha :) x. 
Ponieważ duża część osób, które informowałam na tt o nowych rozdziałach przestała używać swojego twittera, to jeżeli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach kliknijcie TUTAJ rt, jeżeli natomiast ktoś nie ma tt a chciałby być informowany o nowych rozdziałach niech napisze w komentarzu formę powiadamiania, a wtedy zobaczymy co da się zrobić :) 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ! 

31 komentarzy:

  1. świetny rozdział! bardzo cieszę się, że go dodałaś. akurat w moje urzodziny :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awww! w takim bądź razie wszystkiego najlepszego kochanie! :) x

      Usuń
  2. boski, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. wiedziałam!! wiedziałam,że to będzie on! :) czekam na następny rozdział :*/Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś niesamowita,tak jak twoje opowiadanie
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny jak zawsze! Tak.bardzo się cieszę że wróciłaś kochana!<3

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwilebiam to //@VeronikaMiriam

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę dalszej weny w pisaniu :) ~ @HoranowyWafelek

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak się cieszę, że "wróciłaś". Rozdział cudowny. Przez cała jazdę Mii bałam się że coś sie stanie a potem uff kamień z serca.
    Czekam na dalszy ciąg.
    chce byc dalej informowana @bizzleah

    OdpowiedzUsuń
  11. piękny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak długo czekałam na to aż wrócisz! Nawet nie wiesz jak się cieszę we już jesteś! Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów!
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  13. Taka słodka końcówka <3
    @Monia0201
    xo

    OdpowiedzUsuń
  14. Wreszcie <3 kocham to ! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham twoje opowiadanie. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ile będzie razem rozdziałów kochana? <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Błagam daj następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Z niecierpliwością i podekscytowaniem czekam na kolejny rozdział. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam mogłabyś mnie informować @BadGirlBitches_

    OdpowiedzUsuń
  20. Od 3 dni przeczytałam całego twojego bloga ! Świetnie ❤️❤️ Mogłabyś mnie informaować ? / @wife_bizzle

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział :) Cudownie piszesz i czy mogłabyś mnie informować na Asku ? Mój ask to wiki850 . Jeśli to nie byłby problem :) Życzę weny ♥ xxx

    OdpowiedzUsuń
  22. Ym, jedno mnie zastanawia... to tam jest w końcu Elena, czy Nina? :o

    OdpowiedzUsuń